poniedziałek, 22 czerwca 2009

Punkt Widzenia Trenera

Zwykły dzień bez szkolenia, przebiega zupełnie zwyczajnie. Prowadzenie treningu jest takim dniem, kiedy nastrajam się na najwyższe obroty. Ostatnio na Treningu Trenerskim Maciek zadał mi ciekawe pytanie: “Jak wygląda zwykły dzień trenera?”


Moim codziennym zadaniem jest wyszukiwać pośród zwyczajnej rzeczywistości niezwykłych rzeczy, które świadomie zauważam i testuje. Jeśli coś wydaje mi się godne uwagi - sprawdzam i wprowadzam strategie w moje życie. Jak działa, dowiadujesz się o tym na sali. 


Co w tym niezwykłego?


Są inne DLA MNIE. Co to oznacza? To proste. Każdy trener przekazuje umiejętności na bazie swojej własnej interpretacji tego, co go otacza. Na bazie swoich własnych doświadczeń i działań, które przekazuje w celu ułatwienia innym podejmowania decyzji. 

Żyjesz własnym życiem i wybierasz to, co uważasz za słuszne (i tak trzymać). Są również rzeczy, których nie dostrzegasz a inni już je zauważyli. Są też takie, których ja nie widzę a inni je widzieli, dlatego wciąż i zawsze dziękuję także uczestnikom za naukę jaką dostaję podczas szkoleń. 


Nie istnieje szkolenie motywacyjne, po którym nie zejdzie część powietrza. :)

To odpowiedź na kolejne pytanie zadane mi mailowo. Jestem pewien tego co piszę tak samo jak jestem pewien, że czytasz, bo czytasz. NIE ISTNIEJE TAKI TRENING, po którym będziesz do końca życia chodził tak nakręcony jak tuż po zakończeniu. Wskaźnik motywacji spadnie z biegiem czasu a ja nie mam pojęcia po jakim czasie to nastąpi. Wiem jednak, że część pozostanie z Tobą do końca życia. 


Czy motywacja zawiera w sobie silne przekonanie o wygranej? Tak.

Czy motywacja zawiera w sobie nieprzerwane nakręcenie? Nie.

Czy motywacja zawiera w sobie ciągły obraz siebie jako zwycięzcy? Tak. Bez wątpienia.


Zawsze niech będzie towarzyszyć Ci pytanie:

KIM musisz się stać, żeby dostać TO co chcesz MIEĆ? 

Znasz odpowiedź?


Pozdrawiam.

sobota, 13 czerwca 2009

Miliony myśli

Stał na samym środku zatłoczonej ulicy. Wokół mnóstwo ludzi pędzących gdzieś, gdzie mają się znaleźć i nie do końca wiedzą po co. On zatrzymał czas i zwolnił. Na początku obijali się o niego a kiedy patrzył im w zamglone oczy, które pokazywały jak wiele myśli jest obecnych jednocześnie zauważył, że brak tutaj czegoś istotnego: prawdziwego celu. 

Im bardziej zwalniał, tym więcej widział a dookoła niego w dziwny sposób zaczęło robić się coraz więcej miejsca na coś nowego. I chociaż ruszył do przodu tam gdzie wcześniej nie było miejsca, pędzący ludzie ustępowali mu z drogi. Jego stan emocjonalny jest zbalansowany jak nigdy wcześniej i jego własny czas zwolnił. To było ciekawe. Poszerzył swoją strefę komfortu zupełnie świadomie. Strefę komfortu w tu i teraz. Wiedział, że nie jest to pierwszy raz, bo czuł się z tym znajomo, ale tym razem zrobił to świadomie. 


Widzisz, często jest tak, że wiemy kiedy coś się zmienia. Zmiana następuje jednak na poziomie nieświadomym. Świadomość tego, że widzisz więcej, wchodzisz w emocje wybrane przez ciebie a nie odwrotnie – to taki moment, w którym podejmujesz decyzję szybciej i „czyściej”. Ludzie dookoła mają swoje własne życie, własne miliony myśli i pędzą gdzieś w nieznane. 

Łatwo to zauważyć na ulicy! 


Czuję tu podobieństwo, kiedy myślę o kimś kto stoi na środku zatłoczonej ulicy porównując to do myśli. Czyż to nie podobne? Kiedy masz „zatłoczoną” głowę trudno jest zwolnić świadomie. Niestety większość ludzi popędza swoje myśli tworząc w głowie niezły mętlik, bo jaki może być finał puszczenia kilkuset myśli w podobnym czasie w różnych kierunkach? To tak jakby prowadzić samochód systemem zdalnego sterowania. Co z nim się stanie za pierwszym zakrętem? Nie wiem, ale nic dobrego, bo chociaż mam nad nim kontrolę fizycznie – zniknął mi z oczu. 


środa, 10 czerwca 2009

Słuchać a słyszeć. I jeszcze nie dać się zwariować:)

Większość ludzi żyje tak szybko, że nie analizuje tego, co usłyszą lub przeczytają.
Prędkość z jaką przyswajamy informacje (wszystkie) jest tak potężna, że z łatwością dajemy innym możliwość wpływania na sposób naszego myślenia. Dzisiaj rano, kiedy odwoziłem moją córkę do szkoły włączyłem radio i słyszę kolejne wypaczenie rzeczywistości: 


“Partia X uzyskała zaledwie 44% poparcia a partia Y jedynie 17% mniej.”


Kolejny człowiek mówi: 


“Partia X cieszy się bardzo silnym poparciem i odniosła wielki sukces w głosowaniu, natomiast partia Y przegrała z kretesem”


Auć.:))


Chociaż nie jestem po żadnej stronie (zwyczajnie nie interesuje się polityką), bo wychodzę z założenia, że dyplomacja i odpowiadania na pytania nie na temat lub nie odpowiadanie na nie pytania na nie temat:) Ot dyplomacja - nie należy do moich ulubionych. 


Tą samą rzeczywistość przekazywaną w różny sposób i z innych punktów widzenia przekazują nam odpowiedzialni ludzie w mediach. 


To tylko jeden przykład wśród miliona innych w ciągu jednego dnia. Jak to zrobić, żeby mieć możliwość “rozpakowania” tych przekazów w taki sposób, żeby wiedzieć kiedy i CO NAPRAWDĘ mają nam do powiedzenia, a co nie jest powiedziane. 


Jak czytać między wierszami i jak słuchać między słowami Twojego klienta, partnera, członka rodziny, czy kogokolwiek innego? Tym zajmiemy się na kolejnej edycji NLP Practitioner plus Time Line TherapyPractitioner.


Tak, to oferta. Bo szczerze mówiąc marzy mi się, żeby coraz więcej ludzi potrafiło słuchać i analizować rzeczywistość tak jak oni chcą a nie tak jak ktoś powiedział.

Pozdrowienia

Mariusz Szuba

czwartek, 4 czerwca 2009

Nadchodzi moment... Nadchodzi decyzja

Moment podejmowania decyzji to wynik połączenia dwóch fal. 

Jedna przychodzi z przyszłości i jest wyobrażeniem - a druga z przeszłości - jest Twoim doświadczeniem.  


Przyszłośc budujemy na bazie doświadczeń z przeszłości a najwięksi tego Świata wykorzystują je tylko do osiągania przyjemności z surfowania po fali do przyszlosci. Potrafią wyciągnąć wnioski z doświadczeń, które nauczyły ich jak działać, żeby utrzymywać się na powierzchi i przyspieszać! 


Jesteś w stanie wyobrazić sobie siłę dwóch fal które łączą się w jednym punkcie? 

Ta siła wynosi nas na wyższy poziom! Właśnie tak. HEJ HEJ HEJ! O! O! Przecież najbardziej istotna i pełna zabawy powinna być droga do celu a surfowanie należy raczej do przyjemności. Oczywiście na początku każdy surfer obił sobie tyłek o dno piaszczystego morza czy oceanu, ale zaraz potem wiedział co zrobić inaczej, gdzie przenieść ciężar ciała i którą falę wybrać. I tutaj warto wspomnieć, że ty nie musisz czekać na falę. To ona czeka na ciebie. Wystarczy, że jesteś gotowy! Sama zmiana trwa sekundę, wiem, że przygotowanie do niej musi trwać dłużej ale decydujesz w jednej chwili. TERAZ jest idealny moment. Widzisz już fale? Czujesz ich obecność? Ja niemal słyszę jak się zbliżają żeby wynieść cię na wyższy poziom w zabawny sposób!


Moja pierwsza duża fala pojawiła się w 2004 roku, kiedy zacząłem mówić do ludzi ze sceny. Falą z przyszłości była wizja 100 osób na sali, doświadczeniem była sala, gdzie siedziało 8! Teraz fala pokazuje mi 2000 osób na sali a doświadczeniem jest w sumie 7000 osób, które wzięły udział w szkoleniu "Podróż Bohatera"!!!



Surfujesz z nami?